myślę więcej niż o mojej zmarłej matce. Doktorze Andrews, co jest ze mną

- Jak śmiesz!
- Co to jest?
— Wobec tego proszę usiąść i opowiadać, albowiem jest tu kilka momentów, które muszę przyznać, są wciąż dla mnie niejasne…
- Trudno mi wyrazić, jak bardzo jestem rozczarowana. Posłaliśmy Glorię do niepokałanek, by uchronić ją od tego rodzaju wpływów. Philip i ja przekazujemy duże sumy na utrzymanie szkoły i zapewnienie jej odpowiedniego standardu. Oczekuję, że siostra zajmie się... sytuacją. Natychmiast. Czy wyrażam się jasno?
- Wiem, że minęło trochę czasu... - Czuła, jak łzy napływają jej do oczu, bowiem w głosie Ricka wyczuła gorycz.
Westchnęła. Niestety życie nie jest takie proste.
stanął w progu, zdążył przywołać na twarz wyraz profesjonalnej obojętności, hrabia dostrzegł
- Och, nie wiedziałam, że już tak późno! Chyba pójdę do łóżka.
wtedy tytuł diuka i dla niego Christopher Gallant nie istniał. Od razu wydziedziczył swoją
- Stchórzyłem? W życiu. Popełniłem błąd. Dlatego zniknąłem.
Odrzuciła kołdrę i wstała z łóżka. Podeszła boso do uchylonych drzwi, wyjrzała ostrożnie na pusty szpitalny korytarz. Z sąsiedniej sali dochodził kobiecy płacz i ciche szepty pocieszenia.
Liz nie zapomniała, że Gloria stanęła w jej obronie. Mijały tygodnie, po pierwszym incydencie przyszły następne: Gloria zawsze była obok niej, gotowa osłaniać przed napaściami panienek podobnych do Missy i Bebe. Kpiła sobie z ich snobizmów, walczyła zawsze tą samą bronią - szyderstwem i drwiną. Jednym słowem, najwyraźniej postanowiła wziąć Liz pod swoje skrzydła, choć ta nie miała pojęcia, czym sobie na to zasłużyła.
czegoś więcej.
- To się pieprz.


Quincym, który dorobił się wtedy paru kolejnych blizn. Ale Tess była twardsza, niż

na jego punkcie.
- Wcale nie. Wszyscy uważają, że jestem ladacznicą kradnącą mężów. A co najmniej
Gloria zmrużyła lekko oczy.

matka zmuszałaby jedyną córkę, żeby za mnie wyszła? Zwłaszcza mając jeszcze takiego

Tristan uśmiechnął się lekko. Potem sięgnął do kieszeni i wyjął swoje
zbyt dużym ciężarem.
- Alkoholicy znają naprawdę dobre sztuczki - zgodziła się Rainie. -

Tym razem usiadła po lewej stronie swej uczennicy.

- Nie możesz tknąć mojej córki.
przeglądała.
to kompletny absurd. Jeśli się nie opamiętamy, będziemy żyć w strachu przed własnymi